hodowla kotów rosyjskich niebieskich

Tęczowy most>>Pola



Tęczowy most - Pola


Koty rosyjskie niebieskieImię domowe: Pola

Imię rodowodowe: Pola z Baśni*PL

Płeć: Kotka

Urodzona: 08.11.1994

Zmarła: 19.04.2009

Ojciec: CH Clif Blau Ludis

Matka: CH Illia Akvamarin

 

Pola była naszym pierwszym kotem rosyjskim niebieskim, a trafiła do nas, jak to się mówi, przez przypadek, czy jak kto woli, szczęśliwym zrządzeniem losu. Jej poprzedni opiekun musiał ją oddać. Powodem było uczulenie. Przez dwa lata bezskutecznie próbował się leczyć, bo nie wyobrażał sobie rozstania z ukochaną kotką, ale w końcu zmuszony został do podjęcia tej decyzji. I tak Polcia trafiła do nas w drugim roku swojego życia.

Nasza hodowla nie była wówczas hodowlą kotów rosyjskich niebieskich, ale kotów perskich, jednak z chwilą, gdy Pola zjawiła się w naszym domu, szybko stało się jasne, że to właśnie koty rosyjskie staną się naszą prawdziwą miłością. Pola była naprawdę wspaniała. Piękna, niezwykle elegancka i pełna uroku, a przy tym niezmiernie czuła i towarzyska. Choć trzeba przyznać, że pierwsze dni jej pobytu nie były łatwe. Kotka bardzo tęskniła za poprzednim opiekunem. Bała się i nie chciała jeść. Trochę czasu minęło, nim czułymi słówkami, podsuwanymi smakołykami i ogromną cierpliwością udało się przekonać do nas wystraszonego futrzaka.

Koty rosysjkie niebieskiePola kochała ludzi. Zawsze starała się być blisko nas, czy to w dzień, czy to w nocy. Nigdy jednak nie potrafiła się dogadać z innymi kotami. Od samego początku bała się innych kotów. Było to widać, przede wszystkim na wystawach. Niestety na lek reagowała agresją, co powodowało zawsze obniżenie oceny sędziowskiej. A była bardzo ładną kotką i miała szanse uzyskać tytuł. Musieliśmy zrezygnować z wystawiania Poli, ponieważ były dla niej zbyt dużym stresem. (Pola nie była zresztą wyjątkiem wśród ówczesnych kotów rosyjskich niebieskim, o czym piszemy w tekście "Koty rosyjskie a inne koty".)

Najgorszym było jednak to, że nasza Polunia nie potrafiła również żyć z innymi naszymi kotami, nawet z własnymi, dorosłymi dziećmi. Jej lęk był przyczyną wielu awantur wśród naszych kotów. A z wiekiem, pod koniec jej życia, problem się pogłębił.Są takie koty, które nie potrafią żyć z innymi kotami, i żadne terapie nie pomagają. Jedynym rozwiązaniem jest odizolowanie samotnika od jego pobratymców. Nasze mieszkanie jest jednak za małe, byśmy mogli oddzielić Polę od reszty futrzaków, a oddać ją komuś - było nie do pomyślenia! A jednak w końcu musieliśmy podjąć tę decyzję. Oczywiście, mógł ją wziąć do siebie tylko ktoś kogo zna. I tak się stało.

Pola pojechała do naszej rodziny. I ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu i jeszcze większej uldze, bardzo szybko się tam zadomowiła. I oczywiście owinęła sobie całą rodzinę dookoła łapki. Ale najważniejsze było to, że wreszcie przestała się bać, ponieważ była tam jednym kotem. Uspokoiła się i zaczęła żyć normalnie, a nawet przytyła.

Sielanka nie trwała jednak długo. Rok później Poła bardzo ciężko zachorowała. Nowotwór! Choroba zaatakowała najpierw jedno oko, które trzeba było usunąć. Niestety, nowotwór zaatakował także inne organy. Cała rodzina wręcz stawała na Koty rosysjkie niebieskiegłowie, by uratować naszą koteczkę, ale bezskutecznie. Pola cierpliwie znosiła wszystkie zabiegi, zastrzyki, kroplówki. Jakby wiedziała, że to dla jej dobra. Dzielnie walczyła z chorobą, która dosłownie ją pożerała, i przegrała! Ona i my!

Pewnego pięknego dnia Polcia zasnęła w swojej ulubionej pozycji, z łapką na nosku, i już się nie obudziła. Wycieńczony organizm nie był wstanie funkcjonować.

Mamy nadzieję, że mimo wszystko Pola była u nas szczęśliwa. Może jeszcze kiedyś, w innym życiu, tam za tęczowym mostem, jeszcze się spotkamy.