hodowla kotów rosyjskich niebieskich

Wszystko o...>> O rasie kot rosyjski niebieski>>Koty rosyjskie niebieskie w Polsce



Koty rosyjskie niebieskie w Polsce


    Gdy do naszego kraju zawitał pierwszy kot rosyjski niebieski, koty krótkowłose były w Polsce ogromną rzadkością (oczywiście pominąwszy koty europejskie bez rodowodu, potocznie zwane dachowcami). Na wystawach dominowały persy, a nieliczni przedstawiciele wystawowej kategorii trzeciej byli głównie gośćmi z zagranicy. Tkwili niczym rodzynki w wystawowym cieście. Obecnie kategoria ta reprezentowana jest przez bardzo liczne rasy, a koty rosyjskie niebieskie wygrywają nie tylko polskie wystawy.


Początki hodowli kotów rosyjskich

Historia ta jest znana wszystkim hodowcom kotów rosyjskich niebieskich i zapewne wielu miłośnikom tej rasy. Działo się to w zamierzchłej przeszłości, czyli ponad dwadzieścia lat temu, w niemowlęcym okresie związku zrzeszającego polskich hodowców. Nie miał on wówczas nawet stałej siedziby, co oznaczało, iż listy skierowane do niego musiały przychodzić na prywatny adres członka klubu lub kogoś klubowi przychylnemu. Swojej skrzynki pocztowej użyczyła pani Joanna Witkowska.

Koty rosyjskie niebieskieI stało się tak, że pewnego pięknego dnia, pamiętnego roku 1989, wśród korespondencji znalazł się list z Rosji, opatrzony znaczkiem pocztowym z wizerunkiem pięknego niebieskiego kota o zielonych oczach.

Nie trudno się domyślić, że zielonookie cudo ze znaczka było kotem rosyjskim niebieskim. Oczarowało swoją urodą panią Joannę tak bardzo, że podjęła brzemienną w skutkach decyzję: jeśli kiedykolwiek miałaby stać się szczęśliwą właścicielką kota to tylko tej rasy. Wcale się jej nie dziwię. Czyż jest na świecie człowiek, który potrafi oprzeć się spojrzeniu tych zielonych oczu?

Miłość do rusków zrodzona pod wpływem zwykłego znaczka pocztowego jest zarazem początkiem historii hodowli kotów tej rasy w naszym kraju.

 

Pierwszy kot rosyjski w Polsce

Marzenie pani Witkowskiej spełniło się bardzo szybko. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionych z nią hodowców do Polski przyjechał uroczy kot rosyjski niebieski, kocur o rodowodowym imieniu RAGDAJ CZARUSA. 16 lutego 1991 roku w Warszawie odbył się jego wystawowy debiut. Rzecz jasna, zdobył uznanie sędziego, czego wyrazem była ocena doskonała i pierwszy certyfikat na czempiona. Rok później, w Sopocie, kocur zdobył swój pierwszy, i nie ostatni, tytuł najlepszego kota wystawy.

Ragdaj przeżył szczęśliwe dwadzieścia lat - zmarł w 2009 roku. W takcie swojego długiego żywota został ojcem, dziadkiem, pradziadkiem itd. licznej rzeszy kotów. Cieszę, że wśród jego potomstwa znalazła się także moja Tara. Przyszła na ten łez padół 25 grudnia 2002 roku. Jak łatwo obliczyć, Ragdaj miał już za sobą trzynaście wiosen - miał facet krzepę!

A skoro Tara jest jego córką, to siłą rzeczy moje Adehadziądko jest jego wnuczką. Ale swój żywiołowy temperament odziedziczyła raczej po swoim tatusiu, Luxie państwa Goryluków, a nie po dziadku.

 

Pierwsze kotki rosyjskie w Polsce

Pojawienie się Ragdaja wzbudziło zainteresowanie tą nową w naszym kraju rasą, lecz jeden kocur to jeszcze nie hodowla. Należało sprowadzić do Polski również kotki rosyjskie. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Wiara i determinacja czynią jednak cuda i już w roku 1991 kocimi obywatelkami Rzeczpospolitej zostały ILIA AKVAMARIN z Czech oraz siostry LYDIA i LAILA Z KAJETANKY - także z tego kraju. Ilię kupiła Jolanta Sztykiel, Lydię - Agnieszka Bisiak, a Lailę - Barbara Brzozowska.

Koty rosyjskie niebieskieSiostry Z Kajetanky i panna Akvamarin dały początek trzem pierwszym hodowlom kotów rosyjskich niebieskich w Polsce: Blue-Bis, Puma i Z Baśni. Dwie pierwsze działają i rozwijają się nadal. Wielka szkoda, że Jolanta Sztykiel szybko zrezygnowała z tej rasy i zajęła się swoją największą miłością, kotami syberyjskimi. To u niej, w roku 1991, przyszły na świat pierwsze koty rosyjskie niebieskie. Rzecz jasna, matką kociąt została Ilia, najstarsza z całej trójki importowanych kotek, a szczęśliwym ojcem - Ragdaj.

Ojciem Ili był słynny GALANTHUS ROSA GLAUCA. Muszę się pochwalić, że jedną z córek Ilii była moja Pola Z Baśni. Urodziła się w listopadzie 1994 roku i szczęśliwym zrządzeniem losu jako dwuletnie już zwierzę trafiła do mnie. A stało się to w 1996 roku. Rok wcześniej zarejestrowałem własną hodowlę - mogę więc z dumą powiedzieć, iż należę do grona pierwszych hodowców rusków w naszym kraju. Początkowo zamierzałem hodować koty perskie, Polunia jednak tak zauroczyła mnie swoją urodą i charakterem, że zmieniłem zdanie.

Pola już nie żyje. Zmarła w marcu bieżącego roku. Zabił ją nowotwór. Jej córka Dzidka nadal cieszy sie dobrym zdrowiem, podobnie jak wnuczka Tara i prawnuczka Adehade. Mieszkają zatem ze mną potomkowie pierwszych kotów rosyjskich niebieskich sprowadzonych do Polski!

 

Trudne początki hodowli

Początki często są trudne i tak właśnie było w przypadku hodowli kotów rosyjskich w naszym kraju. Kocięta rosyjskie co prawda, sprzedawały się "na pniu", ale kupowane były raczej przez ludzi nie zainteresowanych hodowlą. Na wystawach pojawiało się więc niewielu przedstawicieli tej rasy. Na ponad dwieście cztery koty, osiem czy nawet dziesięć kotów rosyjskich to naprawdę niewiele. Najgorszy jednak był fakt, że zdecydowana większość wystawianych wówczas rusków reprezentowała płeć piękną. A każdy hodowca wie, że dobry kocur to podstawa.

Do Ragdaja dołączył w 1992 roku MAX GAŁUBOJ, import z Rosji, a w 1993 CLIF BLAU LUDIS i IRVING BLUE ORCHID, obydwa z Czech - ale to wciąż było za mało. Większość urodzonych wtedy kociąt było dziećmi tych czterech kocurów. Polskie koty rosyjskie niebieskie były więc blisko ze sobą spokrewnione, a to nie za bardzo sprzyja rozwojowi hodowli kotów rosyjskich niebieskich.

 

Bliskie pokrewieństwo

Prawdę mówiąc, problem bliskiego pokrewieństwa hodowanych kotów nie dotyczył wyłącznie polskich hodowców. Tych samych przodków znajdziemy w rodowodach wielu ówczesnych kotów rosyjskich niebieskich, i to nierzadko w kilku miejscach naraz. Wspomniany przeze mnie Galanthus jest przodkiem licznych kotów rosyjskich w Europie. Jest dwukrotnym praprapradziadkiem i praprapraprapradziakiem ze strony matki mojego Adehadziądka i jednocześnie praprapraprapradziakiem ze strony jej ojca.

Koty rosyjskie niebieskieKojarzenie ze sobą zwierząt mniej lub bardziej spokrewnionych było w owym czasie koniecznością, ponieważ w Europie żyło niewielu przedstawicieli tej rasy. Na przykład moja Dzidka przez pewien czas kryta była swoim przyrodnim bratem - po tym samym ojcu, lecz po innej matce. Inbred nie jest dziełem szatana, musi być jednak stosowany z głową i tylko wówczas, gdy jest korzystny dla rozwoju rasy. Tak na marginesie, nie miał on negatywnego wpływu na zdrowie rusków. Koty rosyjskie niebieskie to jedna z najzdrowszych ras, bez stwierdzonych skłonności do chorób uwarunkowanych genetycznie.

Hodowla w pokrewieństwie niesie jednak ryzyko pojawienia się takich chorób i może prowadzić do obniżenia żywotności, czyli depresji wsobnej. Aby temu zapobiec przez długi czas funkcjonował tzw. nowicjat. Do rozrodu dopuszczane były koty bez rodowodu, ale spełniające wymogi standardu rasy i uzyskujące na wystawach odpowiednio wysokie oceny. Na przykład matką Ragdaja była Żanuaria - kotka o nieznanym pochodzeniu. Rodowodu nie miała także prababcia mojej Poli, Elza (była matką Galanthusa).

 

Nowa krew

Genetyczny impas poprawiło nieco pojawienie się na polskiej scenie hodowlanej kocura o imieniu DK*LAVENDER MALEVICH LAD, przywiezionego przez państwa Bisiaków z Danii w 1995 roku. Był to pierwszy kot rosyjski niebieski w Polsce, który uzyskał tytuł Europejskiego Czempiona. (Córeczką Lavendera jest moja Dzidzia, a jej przyrodnim braciszkiem, którego przez pewien czas miała za męża był GEM BLUE BIS.)

Po Lavenerze zjawiły się inne kocury. Przybyło również kotek importowanych z wielu krajów Europy i ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. Dzięki temu pula genetyczna dzisiejszych polskich rusków jest znacznie bardziej zróżnicowana.

Z końcem lat 90. ubiegłego wieku i początkiem obecnego nastał w naszym kraju prawdziwy bum na koty rosyjskie niebieskie. Gwałtownie rosła liczba hodowli i koty rosyjskie niebieskie zaczęły należeć do najliczniej reprezentowanych na wystawach ras. Na samej tylko stronie RUS CAT CLUB-u reklamuje się ponad trzydzieści hodowli rusków, a przecież jest ich więcej.

 

Rus Cat Club

Rus Cat Club powstał w sierpniu 2003 roku, pod patronatem warszawskiego Stowarzyszenia Miłośników Kotów "Jedynka". Zrzesza on hodowców rasy i zwykłych wielbicieli niebieskich futrzaków. Rzecz jasna głównym celem działalności jest promowanie rusków, ale nie tylko.

Koty rosyjskie niebieskieCzłonkowie klubu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że hodowla zwierząt powinna być poparta wiedzą i doświadczeniem oraz nierozerwalnie wiąże się z odpowiedzialnością za naszych braci mniejszych i etycznym postępowaniem. Dlatego też klub stworzył własny regulamin hodowlany - w niektórych punkach bardziej rygorystyczny niż ten opracowany przez FIFe.

 

Nowe linie hodowlane

Od czasu sprowadzenia Ragdaja do Polski wiele się w hodowli kotów rosyjskich zmieniło. Przede wszystkim mamy naprawdę piękne zwierzęta tej rasy i nie przesadzę, jeśli powiem, że należymy do europejskiej czołówki. Nasze koty rosyjskie niebieskie zdobywają najwyższe wystawowe tytuły nie tylko w na ringach krajowych, ale i na najbardziej prestiżowych wystawach światowych.

Zmieniły się same polskie koty rosyjskie niebieskie - wyglądają nieco inaczej niż przed laty, i to nie tylko dlatego, że mamy dziś zwierzęta o lepszym niż kiedyś eksterierze. Taka jest ogólnoeuropejska tendencja. Zmiany w wyglądzie rusków wynikają między innymi z wprowadzenia amerykańskich linii hodowlanych. Amerykański typ kota rosyjskiego jest smuklejszy, o większych i inaczej osadzonych uszach oraz o dużo jaśniejszym futrze.

 

Moda twój wróg!

Koty rosyjskie nigdy nie były modną rasą. I całe szczęście! Moda zawsze przynosi modnej rasie więcej szkody niż pożytku. Moda sprawia, że wzrasta popyt na dane zwierzęta, a to prowadzi do rozwoju "pseudohodowli", produkujących zwierzęta na sprzedaż (nie twierdzę, że takich hodowli kotów rosyjskich w naszym kraju nie ma, ale jest ich niewiele - przynajmniej mam taką nadzieję!). I niestety prowadzi do obniżenia "jakości" hodowanych zwierząt.

Jaka przyszłość czeka polskie koty rosyjskie niebieskie? Wszystko wskazuje na to, że bardzo dobra. Zawsze będą miały swoich wielbicieli. Zapewne część z istniejących hodowli nie przetrwa próby czasu, ale inne przetrwają i będą się rozwijać.

Życzę zatem naszym ruskim aby nigdy nie były modne i wzbudzały zainteresowanie wyłącznie osób mądrych, uczciwych i odpowiedzialnych.



Jacek P. Narożniak

Tekst ukazał się we wrześniowym numerze magazynu KOT z 2009 roku. Trochę go zmieniłem i skróciłem na potrzeby strony internetowej.