Imię domowe: Tara
Imię rodowodowe: Ontario Dag*PL
Płeć: Kotka
Urodzona: 25.12.2002
Ojciec: IC Ragdaj Czarusa
Matka: CH Be My BabyDag*PL
Ta córeczka Dzidki nie miała zostać w domu. Tego nie było w planach. Miała zostać sprzedana, podobnie jak jej rodzeństwo. Ale Tara miała inne plany. Ona najwyraźniej nie chciała zostać sprzedana. Ilekroć ktoś przychodził oglądać kocięta, ta Tara zaszywała się w jakimś kącie, który opuszczała dopiero wówczas, gdy potencjalny nowy opiekun opuszczał nas dom. I jak ktoś mógł ją kupić, skoro jej nie widział.
Nie to, żeby Tara była odludkiem i w ogóle nietowarzyskim stworzeniem. Wręcz przeciwnie. Zawsze lgnęła do ludzi, to znaczy do nas. I to nawet bardzo. Już jako maleńkie kocię, które dopiero co nauczyło się chodzić, opuszczała w nocy rodzinny koszyk, wspinała się na łóżko i układała na szyi człowieka. Wolała spać ze swoim ludzkim opiekunem niż z własną rodziną. Powyższe fakty (ten drugi pewnie mocniej) zaważyły - ta kotka rosyjska niebieska zostaje w domu!
Nasza Tarunia to kot pełen sprzeczności. Z jednej strony jest lubi towarzystwo ludzi, ale nie narzuca się swoją osobą. Nie ładuje się na kolana niczym czołg, jak to robi Dzidka, ani nie wskakuje znienacka, jak Adehade. Podchodzi spokojnie, patrząc się wpierw na człowieka, jakby pytała się o pozwolenie.
Od innych naszych kotów rosyjskich niebieskich Tara zawsze trzymała się na dystans. Nie ma wątpliwości, że jest typem dominanta i to ona rządziła w domowym stadku, często "terroryzując" pozostałe koty samym tylko spojrzeniem. Niby sobie grzecznie i spokojnie leżała, a wbijała wzrok tak, że ciarki po futrzakach pewnie przechodziły. A trzeba przyznać, że oczy ma wielkie i pełne wyrazu, i... piękne. Z drugiej jednak strony ta kocia terrorystka nigdy pierwsze nie podchodziła do miski. Zawsze czekała aż pozostałe koty się najedzą do syta i zwolnią miejsce przy "stole". Pomyśleć by można, że znajduje się na samym dole w hierarchii.
Najbardziej zadziwiało jednak zachowanie Tary na Wystawach Kotów Rasowych. Znosiła pobyt na wystawach ze stoickim spokojem. A nawet więcej. Przez cały dzień można było nosić ją "na barana", a ona tylko układała sie wygodnie wokół szyi, niczym żywa etola, i spała sobie w najlepsze. Potrafiła zasnąć nawet podczas oceny. Wcale nie żartuję! Podczas porównania, gdy prezentuje się sędziemu wszystkie koty z danej kategorii, Tara opuszczała głowę, zamykała oczy i... spała, albo przynajmniej udawała, że śpi. Całe szczęście, że jej córka Adehade nie odziedziczyła po mamusi takiego zachowania!
Ojcem Tary jest Ragdaj Czarusa - pierwszy kot rosyjski niebieski sprowadzony do Polski. Jest jednym z ostatnich jego dzieci. Gdy przyszła na świat, Ragdaj był już bardzo wiekowym kocurem i wkrótce odszedł za Tęczowy Most.
Tara jest już na wystawowej i hodowlanej emeryturze.